Sławomir Bąk - Fotografia dzikiej przyrody

Materiały zawarte na stronie są własnością Sławomira Bąka i nie mogą być wykorzystywane bez jego zgody.
Wrześniowe koncerty
Czatownia to po prostu iglo z gałęzi. Miejsca mam tyle, żeby zmieścić się na siedząco wraz z plecakiem i statywem. Tym razem oprócz aparatu w plecaku znalazło się jeszcze jedno urządzenie - rejestrator dźwięku wraz z mikrofonem kierunkowym.
Ale mikrofon będzie potrzebny dopiero za jakieś 12 godzin kiedy umilkną niepotrzebne dźwięki. Teraz kiedy słońce jest jeszcze wysoko, siadam cicho i wyciągam książkę żeby nie umrzeć z nudów. Mam co najmniej 3-4 godziny do rozpoczęcia przedstawienia.
Czatownia umieszczona jest na skraju dużej polany porośniętej wyschłą trawą. To co otacza polanę nie można nazwać lasem. To raczej ogromny obszar z krzaczastą mieszanką tarniny, grusz, śliw,  jabłoni i innych gatunków nieleśnych
Wydaje się, że to nie jest dobre miejsce do podglądania życia dzikich zwierząt. Dawno temu w tej okolicy tętniło normalne wiejskie życie. Teraz to dziki zakątek do którego w czasie deszczowej jesieni można dotrzeć tylko samochodem terenowym lub pieszo. Po dawnych mieszkańcach pozostały tylko nieliczne ruiny z czerwonej cegły wtopione w zarośla trudne do przebycia.
Kto by pomyślał, że w takim miejscu można znaleźć się w centrum corocznego widowiska.
Po dziewiętnastej do głosu żerujących w tarninach bogatek i modraszek przyłącza się jeszcze inny mieszkaniec zarośli.
Zaczyna się.
Na początku słychać pojedyncze nieśmiałe porykiwania. To znak żeby przygotować sprzęt. Zakładam aparat na statywie i czekam obserwując teren przez małą szczelinę.

Na środek polany wyszedł młody byczek.  Nie jest zbyt ostrożny. Pokręcił się po okolicy i zaległ w trawie. Po chwili pojawił się następny, również szpicak, czyli byk o porożu bez rozgałęzień. Owinięty szalikiem aparat nie jest słyszany przez jelenie. Młode byczki baraszkują wzbijając w powietrze tumany kurzu.
Kiedy z lewej strony polany wybiega łania, byczki już w trójkę, zamierają w bezruchu. Za łanią biegnie jej tegoroczne młode. Dopiero po dłuższej chwili na środek polany wybiega starszy samiec prezentując przed młokosami swój oręż. Na mnie nie robi on wrażenia bo widziałem już dużo okazalsze osobniki. Jednak w tym momencie jest to największy samiec i jest tego świadomy pokazując swoje walory.
Zanim cała trójka znikła w gąszczu krzewów doszło do kilku gonitw i przepychanek. Kiedy zrobiło się zupełnie ciemno, polanę odwiedziło jeszcze kilka łań i byczków.
Przebiegające łanie prawie stratowały lisa, który musiał ratować się ucieczką. Był tak wystraszony, że po schronieniu w krzakach jeszcze przez chwilę krzyczał przerażonym głosem powodując niepokój rudzika siedzącego gdzieś blisko czatowni.
Kiedy zrobiło się zupełnie ciemno, schowałem aparat do plecaka który posłużył mi teraz za oparcie. Porykujące byki oddaliły się poszukując okazji do znalezienia partnerki. Z oddali dobiegają dźwięki ludzkich osad: szczekania psów, traktor pracujący gdzieś na polach. Mam nadzieję, że rolnik nie zaplanował sobie całej nocy na prace polowe bo dźwięk pracującego silnika zniekształciłby mi wszystkie nagrania
Obudził mnie ryk. Spojrzałem na zegarek, 3:20. Młody byczek przebiegł blisko mnie porykując. Nie zdążyłem nawet uruchomić sprzętu.
O tej porze zniknęły niepotrzebne dźwięki, słychać tylko cykady i porykiwania.
Jeden byk jakby się do mnie zbliżał.  Z tonu jego pieśni można wywnioskować nastrój w jakim się znajduje. Długie przeciągłe tony oznaczają tęsknotę za łaniami. W jego głosie słychać żal samotności. Poziom testosteronu zaczyna osiągać szczytową ilość a on z jakichś powodów nie ma partnerki. Od czasu do czasu żal przeradza się w złość.
Około czwartej w nocy byk zbliża się na tyle blisko, że mogę zdobyć dość dobre nagranie. Gałązki czatowni drżą pomimo tego że nie ma wiatru. Wibracje niskich tonów czuję nawet w pustym żołądku. Zwierz jest bardzo blisko.
Dźwięk: "Samotny byk szukający łani"
W ciemnościach nie widzę autora pieśni ale mogę tylko przypuszczać, że to dość młody samotny byk.
Po chwili odpoczynku samiec oddala się ciągle głosząc swoją nutę. W okolicy słychać jeszcze kilkanaście innych byków. Mój śpiewak pewnie odwiedza rewiry innych rywali w nadziei, że odbierze im harem.
Mam dobre nagranie ale jeszcze do świtu siedzę w czatowni. Przemieszczanie się nad ranem po terenie rykowiska może być bardzo niebezpieczne. Oprócz mnie są tu inni amatorzy jeleni - myśliwi. Nie chciałbym być pomylony z bykiem więc czekam aż do chwili kiedy ostatni jele
ń przestaje ryczeć w oddali. Dopiero po dziewiątej rano wychodzę z ukrycia.
***
Po odespaniu zarwanej nocy jadę w inne miejsce. Tym razem to rykowisko na terenie puszczy. Co roku o tej porze widuję tu piękne byki prowadzące po kilkanaście łań.
Siadam na skraju młodnika świerkowego wzdłuż którego płynie niewielki strumyk. Jeśli w to miejsce podejdą jelenie, będę miał piękne nagranie z strumykiem w tle. Kiedy rozpoczynają się polowania jelenie już nie wychodzą tak wcześnie z ostoi jak w maju czy czerwcu.
Nie myliłem się. Z młodnika rosnącego po drugiej stronie łąki wychodzi chmara kilkunastu łań. Byk ryczy z młodnika. Zapada zmrok. Na zdjęcia nie mam już szans chowam więc aparat i wyciągam mikrofon.
Po godzinie cała chmara idzie w moim kierunku. Widzę tylko szare sylwetki zwierząt. Byk ryczy oznajmiając innym samcom, że jest silny i będzie bronił swojego haremu do ostatku sił. Krótkie ryknięcia są wyzwaniem dla chłystków ukrywających się w lesie. Jednak żaden z młodzieńców nie podejmuje wyzwania. Władca haremu od czasu do czasu musi zaprowadzić porządek w stadzie. Pojedyncze łanie oddalające się od chmary w poszukiwaniu smakowitych ziół, są zaganiane do grupy. Byk krąży i obserwuje teren nie pozwalając łaniom na zbytnie oddalenie się.
W kocu stado podchodzi do strumyka. Rejestrator nagrywa wszystko tak jak chciałem. Cały czas kontroluję poziom nagrania dzięki słuchawkom na uszach, w których słyszę dokładnie nagrywaną ścieżkę dźwiękową.
Dźwięk: "Byk stadny".
Kiedy chmara oddala się wracam do domu.
O czwartej rano jestem już spowrotem. Chmara ła
ń pozostawiła tu swój zapach więc można spodziewać się wędrujących byków, podążających za wonią pozostawioną na trawie.
Mgła. Z oddali dobiega dźwięk samotnego byka. Przygotowuję teleobiektyw 300mm. Byk podchodzi bardzo blisko mnie ale jest zbyt ciemno i mglisto żeby go zobaczyć. Jest tak blisko, że słyszę jego oddech. Kiedy robi się coraz jaśniej dostrzegam mglistą sylwetkę. Byk leży kilkanaście metrów ode mnie. W wizjerze aparatu mogę objąć ledwo cały łeb z porożem. Czekam na światło, bo w tych warunkach nie jestem w stanie zrobić nieporuszonego zdjęcia pomimo użycia statywu. Byk leży a ja robię zdjęcia w trakcie porykiwań, ryczący byk jest głuchy, więc tylko tak mogę zrobić hałas migawką aparatu bez obawy usłyszenia. Niestety przy czasach migawki 1/2s jestem pewny, że zdjęcia są poruszone. Przy ostatnich dwóch zdjęciach migawka otwiera się na 1/10s. Z oddali słychać innego jelenia. Na ten dźwięk ciężki zwierz zrywa się i znika we mgle.
W domu przeglądam zdjęcia. Żadne nie ma idealnej ostrości ale jedno pomimo minimalnego poruszenia jest wyjątkowe.
Pierwszy raz siedziałem tak blisko ryczącego dzikiego jelenia. Kto tego nie doświadczył nie ma pojęcia jakie to uczucie kiedy głos zwierzęcia wywołuje wibracje ubrania. Dodatkowy efekt powoduje zapach. W czasie rykowiska byki mają specyficzny zapach którego nie da się opisać. Nie da się przekazać w pełni rykowiskowych wrażeń za pomocą zdjęć i dźwięku.
To trzeba przeżyć.
Sławomir Bąk©