Sławomir Bąk - Fotografia dzikiej przyrody

Materiały zawarte na stronie są własnością Sławomira Bąka i nie mogą być wykorzystywane bez jego zgody.
Pierwsze spotkanie.
Sporo lat temu jako kilkunastoletni chłopak, podczas pieszego poznawania okolic rodzinnej miejscowości, znalazłem miejsce,które stało się moją "ostoją".
Mieszka
ńcy kilku okolicznych wsi nazywali to miejsce trochę magicznie: "Żabi Młyn".
Tam właśnie pierwszy raz zobaczyłem z bliska tego wielkiego ptaka. Siedziałem na skraju lasu, przy podmokłej łące
obserwując parę żurawi. W obniżeniu zebrała się spora kałuża wody po wiosennych roztopach.
Usłyszałem szum skrzydeł i po 2 sekundach w środku kałuży wylądował dorosły, piękny bielik.
Siedziałem pod gałązkami leszczyny i ptak mnie nie zauważył. Tylko chwilę mogłem podziwiać biały ogon,
złoty dziób i siwą głowę.
Bielik napił się wody i odleciał.
To chyba wtedy pierwszy raz pomyślałem, że dobrze by było zacząć fotografować zwierzęta.
   
Niestety w tamtych czasach jedynym sprzętem fotograficznym jaki miałem do dyspozycji była popularna "Smiena"
a po paru latach od tego spotkania udało mi się zdobyć pierwszą lustrzankę: Zenita z "teleobiektywem" 135mm.
Dzisiaj nie ma problemu ze sprzętem fotograficznym.
Dzięki temu oprócz opowiadania o swoich spotkaniach z dziką przyrodą,
mogę pokazać zdjęcia oraz odtwarzać dźwięki puszczy.

Bielik to magiczny ptak chyba dla każdego Polaka. Myślę, że nie ma się co kłócić z oponentami twierdzącymi,
że w naszym godle jest inny gatunek niż bielik. Dla większości rodaków właśnie  bielik jest tym ptakiem,
którego widzimy na ścianach urzędów, szkół itp.
Obserwacja bielików jest dość trudna z powodu dużej płochliwości. Niestety przez długie lata bieliki były tępione,
głównie przez myśliwych i rybaków. Ich ilość spadła drastycznie i dopiero za sprawą ludzi zainteresowanych ochroną ptaków drapieżnych, zaczęto inaczej patrzeć na ten gatunek i naprawdę go chronić.
W lesie na widok człowieka bielik odlatuje bardzo daleko.
Płoszy się nawet w nocy kiedy zauważy człowieka
przechodzącego pod drzewem na którym przeczekuje do rana. Dlatego fotografowanie tych ptaków jest dość trudnym zadaniem.
Niesamowicie ostry wzrok nie daje nam szans na podejście na bliską odległość. Jedynym sposobem na obserwację bielików w naturze jest zwabienie ich pod wcześniej przygotowane schronienie (tzw. czatownię).

Pamiętam pierwsze niepowodzenia  związane z fotografowaniem bielika. Zanim wypracowałem sobie sposób budowy "czatowni" i miejsca gdzie ptaki czują się na tyle bezpiecznie żeby sfrunąć z drzew na ziemię, minęło wiele czasu. Kiedy już miałem odpowiednie miejsce, ukrycie i ptaki zaczęły pojawiać się przed obiektywem,  pojawił się kolejny problem.
Coś je płoszyło przy próbie fotografowania.  Po kilku naciśnięciach spustu migawki ptak zrywał się i wracał na drzewo.  Dźwięk jaki wydaje lustrzanka niestety płoszy nie tylko bieliki ale i inne zwierzęta.
Po jakimś czasie stwierdziłem również, że niektóre osobniki płoszy podświetlenie pól "autofocusu" widoczne od strony obiektywu. Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że autofocus to system automatycznegoustawiania ostrości w aparatach fotograficznych, a pola autofocusu to zaznaczone obszary (czujniki) widoczne w wizjerze lustrzanki jako czarne ramki które  mogą być podświetlane na czerwono dla lepszej ich widoczności. Oczywiście wyłączyłem tą funkcję aparatu (podświetlenie)  po zorientowaniu się że bielik swoim  bystrym okiem potrafi to zauważyć .
Pomimo super ostrego wzroku i dużej czujności, bielik polega na jeszcze czujniejszych krukach, za którymi podąża w okresie zimy w poszukiwaniu pokarmu.
Kruki są o wiele lepsze w odnajdywaniu padliny, dlatego bielik obserwuje ich zachowanie i nasłuchuje
nawoływa
ń kruczych , sygnalizujących  znalezienie pokarmu.  Często już po kilkunastu minutach od pojawienia się przy padlinie pierwszego kruka, przylatuje również bielik.
Bielik
Bielik bardzo długo obserwuje teren wokół zanim zdecyduje się na  zejście do przynęty.
Kruki są dla niego czujnikami, które informują o tym czy miejsce jest bezpieczne, czy należy nadal obserwować teren. Pojawienie się przejeżdżającego samochodu jeśli nie spłoszy ptaków, to sprawia, że stają się nieufne i już w tym samym dniu kiedy zauważyły zagrożenie nie zobaczy się ich na ziemi.
Dla niektórych ludzi nieznających biologii i zwyczajów bielika, informacja o tym że ptaki te są padlinożercami w okresie zimy, może być sporym zaskoczeniem. Niestety, od później jesieni do wiosny, znikoma ilość pokarmu występującego w przyrodzie zmusza te ptaki do zjadania padliny. W sezonie lęgowym bielik poluje na ptaki wodne, ryby,  rzadziej na drobne ssaki. Od października, po odlotach ptaków na południe, baza pokarmowa zimujących drapieżników  jest na tyle uszczuplona, że padlina jest czasami jedynym sposobem na przeżycie.
Zdarza się, że bieliki żerujące na padlinie zwierząt zabitych prze pociągi,  same stają się ofiarami kolei.
Dzieje się tak przeważnie na obszarach dużych kompleksów leśnych, przez które przebiegają zelektryfikowane
szlaki kolejowe z szybko poruszającymi się pociągami ekspresowymi.
Kiedyś sądziłem, że rozpiętość skrzydeł bielików dochodząca do 2,5 metra utrudnia im latanie  w głębi lasu.
Jednak po kilku spotkaniach z bielikami w starszych drzewostanach zauważyłem, że pomimo wielkości,
bieliki całkiem nieźle radzą sobie w takich miejscach.  Udało mi się zrobić trochę zdjęć właśnie w głębi lasu.
O umiejętnościach manewrowania w locie  świadczyć może zdolność upolowania ptaków wodnych np. sprytnej łyski.
W przypadku polowa
ń na inne ptaki, bielik wykorzystuje zaskoczenie poprzedzone długą obserwacją terenu z   wysokiego  drzewa na którego wierzchołku  potrafi siedzieć kilka godzin.<br>
Bielik jest ptakiem związanym z wodą i w jego menu znajdują się również ryby, które wyciąga w locie zanurzając
w wodzie zakrzywione szpony.
Kiedyś obserwowałem dwa bieliki polujące nad leśnym stawem. Samica zrzuciła do wody swojego wyrośniętego pisklaka, który siedział na uschniętym konarze drzewa. Młody bielik kilka minut suszył pióra na słońcu zanim mógł wzbić się w powietrze.
Co by nie powiedzieć złego o bielikach, trzeba przyznać, że robią ogromne wrażenie swoją wielkością i ubarwieniem.  Szczególnie podobają mi się zachowania oznajmiające dominację, czy pokazujące kto jest "właścicielem" kawałka mięsa  leżącego obok. Charakterystyczne wygięcie szyi z uniesionym do góry dziobem przypomina pozę tokującego głuszca.
Młode bieliki nie potrafią jeszcze tak "śpiewać" jak dorosłe ptaki a z ich dziobów wydobywa się dźwięk
przypominający kwakanie kaczki, tylko bardziej głuche .
Ogromne wrażenie robi ptak z rozpostartymi skrzydłami. Na zdjęciach potegę dorosłej samicy można to zauważyć tylko mając w tym samym kadrze porównanie do innego zwierzęcia. Kiedy ostra zima zbiera żniwo w postaci padniętych zwierząt, bielik jest obok kruka a także myszołowa,  jednym z leśnych czyścicieli.
Tak było też którejś zimy kiedy dorosły osobnik przyleciał po martwego warchlaka. Byłem wtedy zdziwiony, że bielik skusił się tak małą porcją.
Spodziewałem się wtedy bardziej myszołowa czy kruka.  Tym bardziej radość z ciekawego ujęcia była bardzo duża.
    Myślę, że już minął czas kiedy bielik był zagrożonym gatunkiem. Dzisiaj w moich okolicach widuję zimą po sześć osobników przylatujących do resztek padliny. Kto wie, może kiedyś będzie to pospolity ptak, przynajmniej w bardziej zalesionych
rejonach kraju. Nadal będę obserwował króla ptaków i czekał na ciekawe ujęcia.
Sławomir Bąk